czwartek, 10 kwietnia 2014

Co słychać na nowym?


A no na nowym cieszą się krowy!  :)))
Dużo miejsca,dużo światła,woda na miejscu.Nic tylko produkować mleko ;)
Braków jeszcze sporo,bo pomieszczenie na dojarnię (jeszcze  tylko na papierze),wybetonowanie korytarza/przejazdu,wykonanie wentylacji. W miarę napływu gotówki i czasu prace będą powoli postępować.Tymczasem stado się pomnaża.Starsze cielęta rosną zdrowo(poprzedni post) i przybywa następnych i jest nadzieja na rychłe odmłodzenie stada i wyhodowanie mlecznych krów.
Jak wiadomo obecne wymogi co do jakości mleka są dość rygorystyczne. Podstawą powinny być zdrowe zwierzęta i higiena udoju.Mleko musi spełnić wymogi co do ilości bakterii(czystość udoju i szybkie schłodzenie).Tłuszcz i białko to kwestia żywienia lub "mleczność" krowy.Komórki somatyczne -stan wymion czyli zdrowie krowy.Stopień  zamrażalności wody jest  badany.Od dostawcy mleka wymagane jest by było w klasie extra(chociaż z autopsji wiem,że pozaklasowe mleko idzie do tego samego przerobu co mleko klasy extra).Mleko obecnie w skupie kosztuje ok 1,60 zł/litr.Rzec by dużo! Ale dla tego co je produkuje to wcale nie jest dużo.Nie będę już "przytaczać" wyliczeń ekspertów o opłacalności produkcji i o kosztach wyprodukowania 1 litra mleka,bo....nie chcę się denerwować ...?

-Po co hodować krowy skoro jest znikoma opłacalność?
A po to by pić mleko prosto od krowy,która zajada siano i paszę pozyskaną z własnego pola.Z pola gdzie zboża rosną na oborniku i są wzbogacone tylko nawozami chemicznymi.
Paradoksem dla mnie jest kupowanie mleka jak się posiada bydło mleczne,a takich przypadków jest mnóstwo.Ja piję swoje mleko od swoich krów.
Mleko z kartonu?Z napisem świeże?
Tak tylko mówi napis!
Ze zbiornika "mleczarki" odbierają co drugi dzień,dojazd do mleczarni,przerób,dostarczenie do sklepu i sprzedaż.Na kartonie uśmiechnięta krowa .....co dała świeże mleko ;)
I ta cena jakże różna od ceny skupu....No tak ...Mleko jest drogie...
Ciekawi mnie czy za lat kilka dzieci miejskie na zapytanie skąd się bierze mleko nie odpowiedzą:
- z kartonu?
- z mlekomatu?
   Co do mlekomatu to dziwi mnie;że sterylna, higieniczna i rygorystyczna unia pozwala na takie coś,bo ja zauważam pewne braki higieny ;p
Nie będę tu polemizować czy bym się napiła mleka z mlekomatu bo jak muszę to piję nieraz z kartonu lub woreczka,ale z mlekomatu to niezbyt higieniczno-estetyczne jest.Ale mlekomat ma pewno certyfikat ;]
A ja jako dostawca mam atest  :P
I teraz pokaże swoje stadko.....
Stadko w nowej oborze i stadko 3-pokoleniowe.
Poniższa krasula powiła swe cielę w lipcu 2012.Matka zwana Ruda,a cielę Pyza.



To cielątko to Dereszko.Chłopczyk starszy o miesiąc od Pyzy.


Takie były ok 2 lata temu.Teraz w nowej oborze Pyza dumnie prezentuje się ze swym Mikrusem,który(niestety!) jest do sprzedania.

Ale pokaże chlubę naszej nowej obory.
Filmik na którym jest nasz faworyt.Tzn faworytka.
I kilka zdjęć.




Poniżej panienki o których pisałam w poprzednim poście.Urosły!!!!



I dziecko Pyzy i Dereszka ;))


Cielątko było bardzo małe,ale szybko nadrabia .Powyższe zdjęcie z dnia narodzin-16 marzec.
Poniżej z 30 marca.



I jeszcze Dereszko.Jakość zdjęcia pozostawia wiele do życzenia;/



P.S.
W poprzednim poście padło zapytanie ile czasu cielę jest przy matce.
Odp. Około miesiąca z założeniem,że jeśli na chów to nawet dłużej.


niedziela, 29 grudnia 2013

Jest nas dwie!

27.11
Poranne zaskoczenie. Przedwczesne narodziny ! Cielątko wygląda jak nowo-narodzone i niewiele wskazuje na to,że jest wcześniakiem.Unasiennianie  dnia 12.03 czyli urodzone ciut za wcześnie.
Ale  próbuje podskoków ;)





Foto mamy maluszka-jeszcze z lata.












17.12 narodziny kolejne(unasiennianie z dnia 20.02)
Foto po 5 dniach od urodzenia



Trudno sfotografować ruchliwe i brykające 5-dniowe ciele.
Podobnie jest z wcześniakiem.
Tak wyglądała po  2 tygodniach życia.




 A tak po miesiącu.Wcześniactwo nie przyniosło ujmy cielątku.
Problem tkwi tylko w tym,że matka ma niezbyt dużo mleka co prawdopodobnie jest powodem zbyt krótkiego okresu zasuszenia.Cielątko wysysa i nie zostaje nic do dojenia.





Obie "panienki" wraz matkami czekają na przeprowadzkę do nowej obory.

 widok z 23.11

 widok z 29.11 w trakcie prac związanych z przyłączeniem wody do obory.


22.12 zakończono prace związane z rozprowadzeniem elektryczności.
Wkrótce przeprowadzka !

poniedziałek, 14 października 2013

Chcemy zielonego!

Żeby spełnić życzenie bydła mlecznego trzeba trochę popracować.
Nakosić,nagrabić,załadować i dopilnować by nie zniweczyły.






środa, 9 października 2013

Aby do zimy!

Śmiać mi się zachciało jak przeczytałam ostatnie zdanie z ostatniego posta.Było o starej oborze,a ja teraz chcę napisać o nowej.Śmiać mi się przestało chcieć jak sobie uświadomiłam jak zaniedbałam bloga...

Z końcem stycznia zaczęliśmy pielgrzymki po urzędach.A to do gminy,a to do starostwa,a to do wodociągów,a to do projektantów.Z końcem lipca mieliśmy załatwione wszelkie formalności i zaczęło się!!!
Zaczęliśmy od wytyczenia granicy działki i  następnie budynku przez firmę geodezyjną.Żmudne kopanie w suchej glinie przy pomocy kilofa,siekiery i łopaty.
Z wszystkich prac relacji foto nie posiadam,bo czasu brakło.



22 i 23 sierpnia zalane zostały fundamenty.We wrześniu zaczęły rosnąć ściany.
 Zdjęcia pochodzą z początku września.












 3 października zalany został strop.Beton przyjechał z pobliskiej betoniarni w tzw "gruchach" i pompą do betonu był tłoczony na miejsce przeznaczenia.
Kostka brukowa na chodniku siadła i wylewka w bramie też.
Relacji  foto z zalewania  nie ma bo fotografa przy tym nie było.
Betonu ciut zbrakło co panowie pracujący przy stropie skwapliwie nadrobili mieszając w betoniarce.Na drugi dzień "dolane" były belki.I wtedy były zrobione zdjęcia.







Widoczna jest różnica pomiędzy betonem z betoniarni a z naszej betoniarki.


Beton na te belki osobiście nosiłam.



"Wiejski inspektor budowlany"  ;)



  Tu będzie wiata.

 Materiał na dach.

Zwierzęta niecierpliwie czekają i myślą czy na zimę będą już w nowych apartamentach...?



P.S> post ulegnie jeszcze dopracowaniu ;)