sobota, 5 lipca 2014

Wściekłe gzy!

Kilka dni temu jadąc drogą krajową  nr 19 oglądałam przemykające widoki.Bardzo ciekawiły mnie pasące się stada bydła.Gotowa byłam zatrzymać się i iść popatrzeć z bliska,ale ...
Pogoda była słoneczno-wietrzna z coraz przemykającymi chmurami deszczowo-burzowymi. Jak domyślałam się nic bym nie zaobserwowała( a chodziło mi o to co poniżej napiszę ).
W trakcie takich dni jak dziś (słonecznie z temperaturą ok 25-30 stopni) wypas krów jest praktycznie niemożliwy.I nieważne czy jest to wypas w zagrodzie z drewnianych żerdek lub drutu kolczastego czy wypas na łańcuchu.Krowy terenują wszelakie przeszkody by schronić się do obory.Potrafią biec z pastwiska jak spłoszone dzikie zwierzęta nie zważając na nic i na nikogo.Gzy atakują bardzo zajadle,po kilka sztuk na jednym bydlęciu.Już  3 sezon w gorące dni wypędzamy krowy na pastwisko na 2 tury.Rano od ok godz 6 do 10-11 i po dojeniu od ok 17 godz do zmierzchu.Ponadto staramy się zapewnić świeżą koszoną trawę.Pracy jest więcej,ale bydło bezpieczniejsze.Preparaty chemiczne wiążą się z kosztami,a w opinii znajomych skuteczność jest mierna.
A oto i  wściekłe gzy (filmik)
 I trochę o gzach (wiki)



 Zdjęcia i film są jeszcze ze starej obory z 2013 r.
A w nowej trochę się dzieje.
Kałabania na tle wybielonej ściany.Prace są obecnie w toku.





Kominy wentylacyjne,które z przedzimowego budowlanego pośpiechu zostały pominięte.Obecnie Chłop samodzielnie kończy ich obróbkę.


Drzwi obory zastawiamy prowizoryczną bramką w celu ochrony kur przed lisami(może zbiorę się by o tym napisać...).Poniżej pastwisko tuż za oborą


I 3-dniowa Rudaska.Bardzo niesforna stąd marna jakość  zdjęcia.



Zobowiążę się publicznie może...?
By napisać post o jajach i kurach i o sianokosach ...
Ehhh....czasu brak ;/

3 komentarze:

  1. Niee, no w tym roku to i u nas jest przesada z tymi owadami. Błee.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej!
    Uwielbiam podwórkowe opowieści sama takie snuję na swoim blogu ale u mnie to ,,zabawa" Nie jestem gospodynią pełną gębą z prawdziwymi wiejskimi zwierzętami :) Fajny blog mam nadzieję, że to tylko jakaś chwilowa cisza :)))) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja prawie całe moje życie mieszkałam w Warszawie ale ponad rok temu przeprowadziłam się na wieś:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na moim podwórku :)